Vandrer zna tylko jeden skuteczny sposób na pluchę za oknem (o książkach tu nie wspomina, bo nie chce się powtarzać na temat rzeczy oczywistych). Co ważne sposób ten najwyraźniej jest masowo stosowany przez Norwegów. Oni też muszą radzić sobie jakoś ze swoją ruskevær (po naszemu plucha).
Norwedzy lubią czekoladę. Nie da się tego ukryć, zwłaszcza kiedy człowiek wchodzi do sklepu i widzi półki uginające się pod tym kakaowym dobrem. Vandrer też lubi czekoladę, bo sam jest mocno czekoladowy (barwa naturalna pluszowych sów wędrownych). Cieszy się zatem, że może się w czymś tak mocno z Norwegami zgadzać. Dlatego kiedy zobaczył za oknem pluchę wiedział, że jest tylko jedno wyjście.
Sówka podejrzała na blogu Karoliny z Żyj-kochaj-twórz sposób na gorącą czekoladę domowej roboty. Wyjęła zatem z tajemnej skrzynki zapas gorzkiej czekolady, użyła przepisu i już po chwili delektowała się płynnym szczęściem.
A Wy jak radzicie sobie z pluchą? Podzielcie się z sówką Waszymi tajemnymi sposobami:)
AvE!
Vandrer


Mmm, czekolada to jest to! :D Ja przeganiam pluchę pozytywną muzyką ("The best day of my life") i gotowaniem lub pieczeniem. :)
OdpowiedzUsuńPieczenie świetna rzecz, jak dla Vandrera lepsze niż gotowanie:)
UsuńTo jest bardzo fajny sposób walki z pluchą. Mądre ptaszek:). Niestety jak na razie nie mogę jeść cukru do odwołania także nie dla mnie te pyszności. Ostatnio ze zmęczeniem spowodowanym strasznymi wahaniami pogody walczę zieloną herbatą. Daje mi niesamowitego energetycznego kopa. A ja zapraszam Cię serdecznie jak co tydzień na moje Linkowe Party:).
OdpowiedzUsuńCiepła herbatka, też dobra rzecz:)
Usuń